Loveaddicts.org
Link 03.10.2007 :: 15:09
Komentuj (0)Hmmm...boli?
W tej chwili większość sfer mojego życia jest gruzowiskiem. Posypało się, co się mogło posypać, skoro nawet tu się zdiagnozowałam. Zawsze wiedziałam, że coś jest nie tak, skoro nie mogę bez tego żyć. Wszystko ma dobrze nakreślone granice, dopóki nie zaczyna się miedzy mną a tym czymś/kimś bliższy związek...a za nim lawina oczekiwań.
Teraz wiem, że moje życie - to, którego oczekiwałam, które żyło sobie w marzeniach z nikłą szansą na realizację - dopiero się zaczyna. Uwierające schematy zachowań, obsesyjne myśli, czasem chwila szczęścia, kiedy z czystym sumieniem nie przejmowałam się niczym - zazwyczaj, kiedy byłam sama... To, co do tej pory uważałam za życie, okazało się fasadą dla spraw,o których do wieku nastoletniego chyba nie pamiętałam...Czasem coś się ujawniło, i wtedy myślałam, że jestem nienormalna. Teraz już to wiem na pewno:)
Zbudowanie zdrowych relacji, zdrowego podejścia do związków, do siebie, do swoich ambicji... Do ocen, do pracy, do pasji... taaak. Cel, który być może osiągnę w okolicach 80-tki. Ta niepewność będzie mnie zapewne przytłaczać blokując jakiekolwiek sensowne działanie i w okolicach tejże 80-tki skończy się słowami: "I dla kogo?I po co?":)
Uf. Co teraz? Zamknąć się we wieży? Czy trenować na ludziach podczas terapii DDA? " Hej, powiedz mi, czy to co robię jest zdrowe?":)
Link 07.10.2007 :: 23:12
Komentuj (4)Może powinnam istnieć zupełnie sama. Ale to już, albo jeszcze, nie ten wiek.
Kiedyś myślałam, że mogę, i chcę. Myślenie magiczne. Nigdy nie pozbędę się chęci pogadania z drugim, bliskim człowiekiem. Chcę, żeby ktoś czekał na mnie na peronie, chciał słuchać relacji z podróży i zawsze odbierał telefon, kiedy do niego dzwonię. Brak mi kilku konkretnych istot, ale one chyba o tym nie wiedzą. I kilku niekonkretnych, które nie wiedzą o tym tym bardziej.
Pewnie po prostu brak mi siebie.
Link 28.10.2007 :: 22:32
Komentuj (2)Jedyne, co mnie kręci, to twórczość. Reszta jest jedną wielką pieprzoną pomyłką. Seriale, role społeczne, miłości, zawiści, awanse, pieniądze. Wszystko prawidłowe, ale bez piękna.
Nadal nie wiem, jak się z tej prawidłowości, w której nie tworzę, wyrwać.