onono


Link 01.03.2007 :: 17:46 Komentuj (3)
Przyszłograficzne ciało się lęka. Wiadome. Normalne? Nigdy. Koniec z potworami, chociaż chciałyby się jeszcze trochę porządzić. Nie ma letko, teraz ja was będę straszyć.
Kupiłam sobie dwie spineczki na dwa kucyki. Będę śliczna, zgrabna, powabna i przyjedzie po mnie książę z poczuciem humoru i czułością. A ja mu będę smażyć powidła, malować wzorki na futrynach okien i wyjeżdzać raz na jakiś czas pokazać się światu. O.
Takie są właśnie kobiece myśli nt. spineczek za 4 zł:)



Link 04.03.2007 :: 01:24 Komentuj (1)
When the moon is in the Seventh House...
Dzień pod znakiem Wodnika, zdecydowanie.
Jedynym jego plusem są moje fioletowe paznokcie; spojrzałam w lustro i naprawdę jest dobrze z moją kobiecością. Jest fajowa, wręcz.
 Niestety - wieczór się "zmarnował" przez głupie kłótnie, ale też i przez nieuwagę. W końcu po co chodzić do kina w sobotę, kiedy całe lansiarstwo tam siedzi?
 Błąd taktyczny.
Naprawiany właśnie przez ukochanego mojego Lewisa B. Dajcie mi takiego cynika za męża!


pozytywnego coś, pozytywnego coś?


Link 06.03.2007 :: 19:36 Komentuj (4)
Poradnik napiszę, jak babcię kocham. Jeśli kiedyś z tego wyjdę...na razie jest punkt wyjścia. Punkt widzenia. Horyzont, jakby, zniknął, może jestem na końcu świata (tam na szczęście nie trzeba być mądrym ,wystarczy być)?
Kiedyś mnie cieszyły głupie horoskopy, pierdułki amuleciki i każdy najdrobniejszy znak, że na spełnienie moich marzeń muszę tylko poczekać. A dzisiaj jestem stara, zgorzkniała, piękna i młoda. I weź mnie pociesz, albo odmów, ale konkretem, bo mi się eteryczne i(a?)luzje przejadły. Stare babcie lubią tylko ekstra mocne bez filtra.


Woda, pisanie i cisza


Link 09.03.2007 :: 17:38 Komentuj (1)
Czyste życie jest najbliżej. Nic więcej na dziś.


Łe tam.


Link 12.03.2007 :: 19:39 Komentuj (0)
Generalnie, to nudzimisie. Mam zacząć to swoje nowe życie, ale ono ani nie jest romantyczne, ani nie wydaje się być takie pozytywnie ciekawe, jak sądziłam. Raczej orka na ugorze, czy coś. Jak praca w biurze,o. Codzienna, nudna, mozolna i z upierdliwymi klientami, powodującymi złość, smutek i frustrację. Pewnie dlatego go unikałam, no ale cóż. Przyszła pora, i może jak już przejdę przez to bagnisko wspomnieniowo-naprawcze, to pojawią się "jakieś takie przemyślenia", dobre i budujące, i żeby mi się chciało. Motywacją jest dla mnie miłość, ostatnio dość mało romantyczna z perspektywy jakiegoś przyszłego być może związku. W sensie, widzę przed sobą ciężką pracę bez możliwości pomarudzenia i z niewiadomym skutkiem. Toteż marudzę sobie tutaj i dobrze mi z tym.  itrudnomisięprzyznaćżetowszystkonagletracisęs-gdyciebieniema. Boże, kopnij mię twórczo, bom leniem jest i niedowiarkiem w się.
Amen, dobranoc.


Zapomniałam dodać...


Link 13.03.2007 :: 01:58 Komentuj (4)
...że mam cygańską spódnicę i chęć do pracy realną i nadal trwającą. A jutro kupię sobie kredki za 1/4 ostatnich pieniędzy. Potem załatwię to, to i tamto, pójdę do gps'ów, a potem nastąpią wakacje i tez będzie cudnie. A jutro rano zobaczę, jakie majaki piszę nocą.



Link 14.03.2007 :: 22:20 Komentuj (0)

Na dnie piekła

ludzie gotują kiszą kapustę

i płodzą dzieci

mówią: piekielnie się zmęczyłem

lub: piekielny dzień miałem wczoraj

Mówią: muszę się wyrwać z tego piekła

i obmyślają ucieczkę na inny odcinek

po nowe nieznane przykrości

ostatecznie nikt im nie każe robić tego wszystkiego

a są zbyt doświadczeni

by wierzyć w możliwość przekroczenia kręgu

mogliby jak ci starcy

hodowani dość często w mieszkaniach

(przeciętnie na dwie klatki schodowe jeden starzec)

karmieni grysikiem

i podmywani gdy zajdzie potrzeba

trwać nieruchomo w proroczym geście

z dłońmi uniesionymi ku górze



ale po co

dokładne wydeptywanie dna piekła

uparte dążenie

z pełną świadomością jego bezcelowości

ach ileż to daje satysfakcji.



1957



Link 16.03.2007 :: 17:44 Komentuj (1)

Dzień jest fajowy, bo:
- zuzing był
- promu nie było,ale mio sie siedziao nad Wisłą
- Aga zadzwoniła i wybrałyśmy razem piórnik, a przy okazji
- zapadłam ponownie na chorobę "kupmiowieczkenici"
- świadomość kilku miłych rozmów w przyszłym tygodniu (taką mam nadzieję:) dodaje mi chęci do życia
- jak również projektowanie reklam
- a defrostowanie też jest fajne, i zmęczenie
- i świat płynie w milisekundach
- i kupię sobie nooowy telefon w playu!
- i wieczorem będzie W KOŃCU umówiona impreza
- adoptowałam jeża, jak widać.





Link 28.03.2007 :: 17:21 Komentuj (2)
Znalazłam marokańskie róże. Tutaj! Suszone, pachnące. Nic, tylko rozsypać sobie na podłodze i leżeć....i (tu wstaw marzenia,o których nikomu nie powiesz).
 Maroko, mój ostatni cel podróży. Kolory! Po prostu muszę tam wylądować latem. Albo jesienią. Albo już.
Fascynują mnie białe kwiaty, tak odwrotnie. Nic nie umiem o nich napisać, bo myślę, że jest w nich wszystko, co uwielbiam. Wyłaniają się z tła jak niewinność...Podkreślają barwy i same je tworzą... Pachną, mimo, że to kolory wskazują na zapach - więc są niespodzianką. A mnie zawsze najbardziej ciekawią przestrzenie, w których czegoś brakuje.


Design: Werka

Photo: Dominique