Odważne założenie...


Link 02.06.2007 :: 19:58 Komentuj (1)
czyli koniec użalania się nad sobą od dziś do końca wakacji.
Prawie jak detoks.


Czarodziej


Link 05.06.2007 :: 00:41 Komentuj (1)
Prostota, skromność, głęboki głos, poczucie humoru, piękne aranżacje Osieckiej. Świetny zespół.
Scena na plaży, wystarczyły światła.
Proszę Państwa, Maciej Miecznikowski.



Link 05.06.2007 :: 23:54 Komentuj (1)
Taaaaaak,wiem,że szablon się rozjeżdza...Pomyślę o tym jutro, a teraz ćśśś...........Otwórzcie sobie IE:)


Ontologie


Link 12.06.2007 :: 11:38 Komentuj (0)
..(na uczelni), Tori(na scenie,na stronach), kolczyki(u mnie), widowiska(łączące)!
I'm every woman.



Link 13.06.2007 :: 00:45 Komentuj (2)
Po co komu najlepsze dni życia, jeśli po nich przychodzą najgorsze?
Kiedyś chciałabym dostrzec ten urok.
Jeszcze będzie przepięknie.Such a royal pain.



Z banałów na dziś...


Link 13.06.2007 :: 20:00 Komentuj (0)
Miłość istnieje, ale tak bardzo, bardzo łatwo ją przegapić.


Można ją widzieć, słuchać o niej i w ten sposób ją przegapić - bo akurat ma się ważniejsze sprawy, ciekawsze zajęcia albo głowę nabitą jakimś PLANEM NA ŻYCIE, który koniecznie i absolutnie trzeba w to życie wprowadzić, ile by nas to nie kosztowało. Bo tak sobie postanowiliśmy. Bo słyszymy codziennie "jesteś tego warta", "możesz to osiągnąć", "impossible is nothing". The sky is the limit. Nie.

Dlaczego?Bo mało kto zadaje sobie pytania...Po co? Co mi to da? Co chcę przez to osiągnąć, co w tym widzę, jakie to jest według mnie... Możnaby wtedy porównać zgodność ideału z oryginałem, sięgać po niego z pełną świadomością albo nie sięgać znajdując coś, do czego sięganie będzie miało SENS. Trudne słowo, mylone z "chcę".
Tak jak "odrzucam" z "porażką", w tym kontekście. Sam ból, że coś się nie udało, chyba rzadko kiedy przerodziłby się w porażkę - gdyby nie narzucany przez władców pieniądza perfekcjonizm, bo perfekcjonizm to konsumpcjonizm w tych czasach. Za potrzeby trzeba płacić. Za każdą. Za masaż, za psychologa, za kąpiel w krystalicznej wodzie, a nawet za tę w błocie.Zamiast usiąść przed chatą i pogadać z sąsiadem, zamiast taplać się w błocku w czasie deszczu, zamiast przytulić do przyjaciela, który ma zasadę i Cię nie zdradzi. Nigdy. Zamiast wracać do żony, która czeka, zapłacić tej, której czas mierzy się w złotówkach - ale za to nie marudzi, nie wymaga, jest dostosowana do czasów.

Koniec morale.


Też oglądam Glamour, Cosmo... jeśli trafi się coś nie tylko o seksie, to nawet czytam (wszystko o seksie przeczytałam w wieku 17 lat - od tamtej pory w tej kwestii nic nowego nie napisali )... Uwielbiam czerpać inspirację nawet z takich magazynów - zwłaszcza, że są tam świetne zdjęcia i że graficznie są bardzo dopracowane. Zamierzam zarabiać kasę, która da się zamienić na radość. I żyć poza tym, po staremu.Polecam każdemu.



Link 15.06.2007 :: 20:22 Komentuj (0)
         


Pigułko z abruza, ja nie chcę być duza...


Link 18.06.2007 :: 20:48 Komentuj (0)
Kolejny dzień, tylko więcej się dowiedziałam... Nie zawaliłam przez to spraw. Świat nie zginął i nie spłonął, choć mógłby, a tu tylko przyszło życie. Zawsze jest coś, w co wierzymy tak ot, z zupełną pewnością, zuchwałością - że zjadę z górki bez trzymanki i nic mi się nie stanie, dlaczego ma mi się stać? Jestem młoda, tyle przede mną, może to się innym, głupszym zdarza, wcale nie mam złych przeczuć, więc bez przesady. Się stało się...
Lekcja pokory to taka mała śmierć. A później wolność...



Link 18.06.2007 :: 21:07 Komentuj (0)
Ale nie mogę zapomnieć...
- o stajlowych rozmowach z Dziwakiem:)
- żółtej parasolki, którą sobie kupiłam będąc już w stanie zmokłej kury
- wywiadu z Ayo. z Machiny
- "Ooo i kolor włosów się pani zmienił na jakiś taki ładniejszy...:)"
- "chcesz sobie dzisiaj do kina pójść?" - darmowe bilety, niewykorzystane, ale liczą się intencje:)
- "nic nie mow...
(13:56)
idz sama na plaze.. gdzie ludzi nie ma czy sa obojetnie
i wyrzuc to z siebie
niech piasek wie kamienie drzewa wiedza
nie boj sie swoich emocji"
- Cafe Anioł.




Link 20.06.2007 :: 22:45 Komentuj (0)

Praco nienapisana,
Praco szukana,
Praco przerażająca,
Praco w ramach rozsądku odpowiedzialna,
Praco dynamiczna,
Praco rozwijająca,
Praco nienudna,
Praco grafika,
Praco projektanta,
Praco motywująca,
Praco opłacalna,
Praco dająca dom wakacje i coś jeszcze,
przekonaj mnie do siebie,
daj się znaleźć,
dostrzeż mnie.




Link 21.06.2007 :: 19:05 Komentuj (10)

Martwią mnie:
 - rodzice,którzy wysyłają swoje dzieci zarabiać graniem na ulicy
 - brak kasy
 - nienapisana praca
 - niemożność wyjazdu (po raz kolejny) na konferencję tańca
 - brak perspektyw na weekend (znowu będę siedzieć i się martwić)
 - dzisiejsze wyniki z ^%$%$ statystyki
 - depresja mojej babci, mamy i Bóg wie kogo jeszcze
 - brak kompana na wakacje (jakie wakacje...)
 - brak motywacji
 -  za dużo punktów wyżej.
I że nikt mi nie chce kupić kolczyków ani 105 numerów Witch ani wakacji na Sri Lance.




Link 25.06.2007 :: 00:53 Komentuj (0)
"Ojejaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!"
Jej rozdzierający wrzask wraz z ziewnięciem rozciął powietrze niczym bułat z damasceńskiej stali.
Wyraziła tym swoje głębokie niezadowolenie z komentarzy na temat późniejszego terminu obrony, jakich będzie musiała wysłuchać i swoje wywyć.  Będzie też musiała spędzić pół nocy powtarzając definicje, które już nigdy, poza godziną  13:30 25.06.2007, nie będą jej dotyczyły zawodowo. Postanowiła więc potraktować to jako rodzaj gimnastyki dla umysłu, nauczyć się kilku trudnych słów. Wszak w czasach elastyczności na rynku pracy  - nigdy nie wiadomo, czy statystyka nie przyda się, kiedy zostanie wokalistką hiphopową.

Cóż, - pomyślała - i tak jutro zrobię rewolucję.




Link 26.06.2007 :: 11:20 Komentuj (2)
Suwerenne decyzje zawsze niosą ze sobą stratę.
Przyjaciele "na zawsze" mówią coś w rodzaju "ale się zmieniłaś/eś". Ktoś czasem rzuci coś o guście, o głupocie, o tym, jak to możliwe. Czy to są różowe buty na koturnach, czy wyjazd do Australii, czy chęć wyrwania się z jakiegoś środowiska... Dziwne i w sumie głupie. Wiadomo, każdy się zmienia...czasy się zmieniają, rzeczy, to i ludzie... Wszystko poza Podlasiem:) A u mnie to stały problem, bo poza kilkoma osobami - dziesiątki "przyjaciół" już sobie poszły i nawet nie chcę myśleć, ile razy to mogę jeszcze przeżywać. I pewnie po tym wpisie też ktoś sobie pójdzie... Nie ma w tym ironii ani chęci obrażenia - po prostu świadomość, że akceptacja przychodzi z czasem i po wielu burzach - trudno powiedzieć od razu, że  jest, i jest bezwarunkowa - chyba, że to miłość. Sito przyjaźni... Może kilka będzie cennych, może na zawsze, a może  zostanie tylko jedna?
A dziś nowy i ważny krok naprzód... I nie jest mi obojętne, kto i kiedy sobie przez to pójdzie... ani czy robię dobrze, czy nie... ale bez niezależności, tak jak bez akceptacji, nie da się żyć. I to tyle...


Design: Werka

Photo: Dominique