Link 24.09.2008 :: 20:38 Komentuj (0)
Dlaczego brak weny miałby być powodem do niepisania?
Żyję sobie. Prosto i skromnie, z ego nareszcie rozpostartym na własnych, jeszcze nieprzeprowadzonych, ale już zabałaganionych,15 m2. Ego ma się dobrze. Patrzy za okno - mimozy i jedno jedyne jasne okno u sąsiadów. Nic więcej. żadnych hałasów z dołu, z góry i z boku. Ale dzieje się dużo... Nowo odzyskana towarzyskość, nieco domowych histerii... ciepłe dresy, ciepłe kapcie. Książki w pudłach z Ikei, bo nie mogę się zdecydować na żadną szafę. Zbyt dużo inspiracji, ale wzięłam się na sposób i używam kalendarza. Niezwykłe, ile można załatwić i zapamiętać, jeśli się tylko opisze to we właściwym miejscu. Rozstałam się też z wizją pracy wyłącznie dla satysfakcji i szukam czegoś dla mamony:) i nie czuję z tego powodu jakiegoś strasznego rozdźwięku, bo i tak będzie po mojemu, choćby dlatego, że mam w tym jakiś cel:) (Chyba jakiś kot mi się dobija do drzwi... Koty to jedyne okoliczne towarzystwo o tej porze:) ) Ostatnie 3 miesiące spędzam na godzeniu się ze sobą, co w praktyce jest cholernie trudne, bo pogoniłam całe,ale to całe swoje towarzystwo, a to, którego nie pogoniłam, wyprowadziło się albo wyszło za mąż czy żonę:) Pogoniłam, bo zachciało mi się życia dla siebie. Idzie nieźle, bo w nowo odzyskanej towarzyskości znalazło się miejsce dla mnie i dla kogoś, nie kogoś szczególnego, a po prostu drugiej osoby spędzającej ze mną czas. Jest zwyczajnie, to wielka zmiana, nigdy nie chciałam, żeby przeciętność, z którą utożsamiałam zwyczajność, istniała w moim życiu. Choć jednocześnie chciałam być przeciętna, żeby wreszcie nie być tematem nr 1 do plotek w każdym możliwym środowisku,w którym się pojawiałam. A teraz jest już coraz normalniej. I tylko kilkoro przyjaciół. I zero zbawiania świata. Dużo szczerości, jak najmniej smutku. I kilka wielkich marzeń.


Design: Werka

Photo: Dominique